Bez deflektora 06.08.2006. KTO TO JEST BRYLANT?
Zaczyna być coraz lepiej w naszym Tarnowie. Upał nieco zelżał i niektórzy zaczęli myśleć jak dawniej. Leszno przegrało i to dość wysoko, ale czy ktoś z Was dokładnie przyglądnął się dlaczego? I o co tu chodzi z tym myśleniem?
__________________________________
Rok temu, kiedy trzeba było przygotować tor na mecz typowo pod siebie, kilka osób zapominało o sobotnim westernie w telewizji i zasuwało jak małe samochodziki przy torze. Czy ktoś z Was pamięta w ogóle i wie o tym, ile wody wylewano "po krótkiej" w noce poprzedzające mecze? Ano właśnie. Chyba po raz pierwszy w tym sezonie tor nie zaskoczył i to tak na prawdę nie zaskoczył naszych zawodników. Marcin Rempała pojechał idealnie, co było sporym zaskoczeniem dla wszystkich, chyba nawet dla niego samego. Dlaczego? Czy w końcu dopasował sprzęt i znalazł formę? Z odnalezieniem formy jeszcze można się zgodzić, ale sprzęt to on już dawno miał przygotowany jak należy.Gdzie zatem upatrywać ojca sukcesu? NA TRAKTORZE Panie i Panowie. Dokładnie. Ten traktor i tor załatwiły dwa czowieki (jak mawiają na "Madagaskarze"). Powiedzmy, że o jednym na kilkanaście tygodni zapominamy, bo jeszcze przyjdzie czas o nim przypomnieć, kiedy okoliczności będą sprzyjały. Ten drugi, to nie kto inny jak traktorzysta Jacek (nie mylić z Gollobem, choć on chyba nadaje się już tylko na traktor i to ogrodowy). Czy ktoś przeanalizował sposób jazdy Marcina z Lesznem? Było jak dawniej - te same ścieżki, taki sam sposób wejścia-wyjścia. Wygląda na to, że w końcu się udało. Szkoda tylko, że tak późno pozwolono odkręcić kurek z wodą i teraz mimo kontuzji Jaśka walczymy tylko o srebro. Ba! Wcale nie pozwolono go odkręcać - sobotnie lanie wody przed meczem z Lesznem było inicjatywą społeczną i narażało inicjatora na dość niemiłe konsekwencje. Szukając oszczędności był szlaban na takie przygotowywanie toru, które dawałoby prawdziwe efekty, wielu rzeczy nie wolno było traktorowemu zrobić "bo szkoda". A właśnie tor w Tarnowie jest tak specyficzny i tak nieodgadniony dla przyjezdnych tylko wtedy, jeśli się go odpowiednio zaleje. Marian Wardzała niby posuwa od bandy do bandy na wielkich kołach, ale zbytniego pojęcia nie ma jak wpasować tor w zawodników, a wspomniany Jacek miał gdzieś umierać za klub, który wydymał go w zimie jak starą ..... znajomą.
__________________________________
Pamiętacie Akcje z poprzednich sezonów, kiedy to niby polewaczki się psuły? One się nie psuły bez powodu, po prostu tak miało być i koniec. Dobro ogółu tego wymagało. Wtedy klub miał tysiące złotych na kary finansowe za nienależyte przygotowanie się do zawodów (brak polewaczki).
Na szczęście ktoś powoli przeciera oczy i mam nadzieję, że do wspomnianych 400 tys. zł zaległości (chyba dalej Szczepcie nie umie liczyć, ale już go zostawiam w spokoju) dorzucą jeszcze skromne kilka patyczków na wodę.
__________________________________
Tym razem toromistrz stanął na wysokości zadania, dlaczego? Ano dlatego, że zakręciła się mu łza w oku, doskonale wie, że Szczepcie i Tomcio odejdą (ten drugi pewnie do Ostrowa lub zielonki - oj tam jest straszna kasa do wydania na zawodników), a jeśli oni odejdą to pora ratować własny tyłek i własną miłość. Jeśli zdarzyło by się tak źle, że Leszno zlało by nam dupska w niedzielę, byłby to definitywny koniec żużla w Tarnowie (PISowskie świnie już zaczęły podkopy pod swoje dyscypliny i daleko gdzieś mają żużel - ten fakt tylko by im pomógł, ale o tym kiedy indziej). Jeżeli zaś powracamy do gry, to jest szansa od przyszłego sezonu tak rozpocząć ligę, żeby z niej nie spaść na łeb, na szyję w końcowym rozliczeniu. I tak myśląc, te kilka osób w klubie ratuje ten sport w Tarnowie. Oczywiście nie można powiedzieć, że to tylko dzięki nim wygraliśmy, że zawodnicy nic nie mają tutaj do powiedzenia, broń boże. Powiedzmy, że pomogli i zapracowali na siebie.
Teraz przed nami bardzo trudne mecze. Wrocław tak poukłada się z Maślanką, że odda mu pewnie swoje punkty w dwumeczu, coby medaliki srebrne były, Jak bardzo się na nas zdenerwują Wrocławianie to i pozostałym oddadzą jakiegoś bonusa. Wszystkim, tylko nie nam! Więc będzie bardzo ciężko. Realnie patrząc na srebro nie możemy liczyć, ale teoretyczne szanse są. Szczepcio jest optymistą nawet wtedy, kiedy już tylko chora teoria na coś pozwala, więc i Wy bądźcie optymistami. Ja stawiam na brąz i to zdobyty w dobrym stylu. Przed sezonem mówiło się, że jeśli Rzeszów nie zrobi pudła to będzie to ich wielka porażka, no i mają tą swoją porażkę. Zamiast wystawić optymalny skład na Częstochowę, Półtorakowa brnęła w zaparte i wstawiła Kuciapę - efekt - zostali o niczym i drą koty do dzisiaj o to, kto ma rację. Ha, jakie to podobne do nas, jakie to galicyjskie. Nam na dodatek Jasio się spaprał. To już jest nudne, co rok przed najważniejszym startem chłop wsadza palec w drzwi. Tylko tym razem, to kto inny mu ten palec przytrzasnął. Podejrzewam, że pojedzie na blokadach, ale to chyba nie jest jazda na medal, nawet na swoim torze 15 sierpnia. Tutaj obstawiam Protasiewicza.
__________________________________
Cóż. Nie sięgniemy po trzeci tytuł, Szczepan nie zostanie wróżką, ja idiotą, a tajemniczy brylant pewnie pozostanie "nieobecny w pracy na dłużej" (kto uważnie czyta, ten już wie, kto to jest brylant).
I tak dobrniemy do końca.
__________________________________
PS. Dobra wiadomość dla przyszłości żużla! Bień rozważa możliwość wycofania się z kandydowania, o ile już nie zrezygnował. PO i SLD popierają SASAKA, a we wszystko chce się wtrącić Krzysztof JANIK. Wiem, że to dziwne miasto i kaczory są tu górą, ale może w końcu stanie się cud i pomyślicie nie o pustych hasłach i bzdurach, tylko o tych, którzy przyprowadzili nam rafinerię, brylanta i sukcesy.
__________________________________
PPS. Tony, podobno wiara czyni cuda!
__________________________________
marcin chrapusta
Wstecz
|
Szczera prawda a propos PS. Ale ja w cuda nie wierzę.